Nie jestem z pierwszego pokolenia, które dorastało z Harrym Potterem. Kiedy te ówczesne dzieciaki zaczytywały się w przygodach Harry'ego, Rona i Hermiony, ja dopiero poznawałam literki. A, choć nauczyłam się czytać już w wieku 5 lat, pierwszą część Harry'ego Pottera dostałam do swoich łapek, kiedy skończyłam 11 wiosen. Od tamtego czasu co roku od mamy dostawałam kolejną część na urodziny. Dzięki temu dorastałam z Harrym, w każdej części byłam w jego wieku, a moja przygoda z nim dobiegła końca, kiedy miałam 17 lat, dobre 4 lata temu. tak samo jak nasz główny bohater. Pamiętam, że bardzo lubiłam przygody Chłopca, Który Przeżył. Zaczytywałam się w kolejnych tomach, oglądałam po tysiąc razy ulubione części filmów. Teraz, dziesięć lat po przeczytaniu pierwszej części, postanowiłam powrócić do magicznego świata czarodziei.
Obawiałam się trochę tego ponownego spotkania. Bo, jak ostatnie części kierowane były już do dorastającej młodzieży, tak początkowe - nie ukrywajmy - są o dzieciach. Bałam się, że jako dorosła już osoba spojrzę na tą książkę zbyt krytycznym okiem. Że stwierdzę, że jedenastolatki zachowują się zbyt dorośle, albo może, że język pani Rowling jest zbyt dziecinny. Zbierałam się do powrotu do Hogwartu przez dwa miesiące, obawiając się, że zepsuję sobie wspomnienia z dzieciństwa i zaczytywania się w "Harrym Potterze" nocami z latarką pod kołdrą z wypiekami na twarzy. Aż w końcu, po kilku kompletnych książkowych niewypałach, do końca których nawet nie próbowałam dobrnąć, stwierdziłam "raz się żyje". Zdjęłam stare, zakurzone wydanie "Harry'ego Pottera i Kamienia Filozoficznego", zaparzyłam sobie ulubionej kawy, wybrałam najładniejszą zakładkę, wzięłam kota na kolana i pogrążyłam się w lekturze.
Wszystkie moje obawy co do tego, że spojrzę na tą książkę zbyt dorosłym okiem były bezpodstawne. Może i były momenty, kiedy Harry, Ron i Hermiona rozmawiali trochę dorosłym językiem, albo wysnuwali wnioski, na jakie mogłoby nie wpaść dziecko w ich wieku, ale ani trochę to nie raziło.
Jest trochę naiwny fakt, że dziesięcioletni chłopiec robi to, co robi na końcu (nie chcę zaspoilerować nic komuś, kto ma przygodę z Harrym przed sobą), no ale w porządku. Nie czepiam się. To fantasy, tam dziwniejsze rzeczy się zdarzają :P
Połknęłam tą pierwszą część w jedno niecałe popołudnie, z krótkimi przerwami na jakieś domowe obowiązki. Zakochałam się na nowo. Wszystkie Pottermore i inne cuda mówiły mi raz, że jestem w Ravenclaw raz, że w Hufflepuff. Po głębszym zastanowieniu, analizie zarówno Potterowskiej wikii jak i piosenki Tiary Przydziału stwierdziłam, że ostatecznie Ravenclaw.
Zakochałam się. Naprawdę od nowa się zakochuję. Nie umiem spojrzeć na tą książkę pod kątem książkowych związków - po pierwsze mamy do czynienia z dziećmi, po drugie... to Harry Potter, to moje dzieciństwo. Nie umiem patrzeć na tych bohaterów pod tym kątem.
Uwielbiam całe trio. Nawet ten początkowo przemądrzały ton Hermiony kocham ;) Przypomniałam sobie jak urodziła się przyjaźń między tą trójką. Także ze względu na to tą książkę powinno przeczytać każde dziecko. Mówi o najważniejszych w życiu wartościach - o przyjaźni, miłości, odwadze, poświęceniu się dla przyjaciół, o tym, że dobro zawsze zwycięża, że prawda jest ważna. Może to trochę wyidealizowane prawdy, ale jakże prawdziwe. Dla dziecka poznającego świat, a także dla dorosłych, gubiących w pośpiechu dnia codziennego to, co najważniejsze, to naprawdę ważne. Za dzieciaka zaczytywałam się w Harrym poznając jego przygody, zakochując się w tym wszystkim, co on robi, w jego odwadze i poświęceniu. Może wtedy podświadomie wyłapywałam te wszystkie wartości, tego teraz nie stwierdzę. Pewnie tak. Ale teraz, jako dorosła osoba, która czyta trochę lepiej między wierszami niż jedenastoletnie dziecko, widzę doskonale to wszystko, co autorka chciała przekazać, czego chciała nauczyć swoich czytelników. To ciekawa, piękna historia z wspaniałymi bohaterami, cudownymi cytatami i mądrymi wartościami. Zdecydowanie warto do niej wrócić, lub przeczytać ją raz jeszcze, jeśli w dzieciństwie nie miało się ku temu okazji.
"Harry'ego Pottera i Kamień Filozoficzny" oceniłam 8/10 (rewelacyjna) w skali Lubimy czytać.
Mam nadzieję, że do końca sierpnia uda mi się przeczytać wszystkie 7 tomów. A nawet jeśli nie, to trudno, ale chcę je przeczytać jeden za drugim od teraz. A po zakończonej książce obejrzę film. Pierwszą i trzecią część filmową znam niemal na pamięć, drugą i czwartą trochę słabiej. Ale "Zakon Feniksa" widziałam ledwie dwa czy trzy razy, a już "Księcia Półkrwi" i "Insygnia Śmierci" tylko raz, nad czym ubolewam i obiecuję poprawę.
Kilka tygodni z Harrym Potterem czas zacząć! :)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz