piątek, 1 lipca 2016

Emoji Book TAG


Pomyślałam, że dobrze by było w oczekiwaniu na bookathon zrobić jakiś TAG książkowy, więc poszperałam co nieco w blogosferze i znalazłam taki, który wydaje mi się fajny :) Tak więc zapraszam.

1. Broken Heart - książka, która złamała mi serce
To nie będzie chyba jakimś ogromnym zaskoczeniem, jeśli powiem, że serce złamała mi "Zielona Mila" Stephena Kinga. Przez większość książki byłam zszokowana i smutna, ale zakończenie ostatecznie mnie dobiło. To niewątpliwie jedna z lepszych, przeczytanych przeze mnie książek Mistrza.

2. Loudly Crying Faces - książka, której zakończenie mnie wzruszyło
Przy tym pytaniu musiałam się sporo nagłówkować, żeby nie podawać po raz kolejny "Zielonej Mili", która niewątpliwie mnie wzruszyła. Myślę,że do tej kategorii, mogę dopasować również "Światło, którego nie widać" Anthony'ego Doerra. 

3. Face with Tears of Joy - książka, przy której płakałam ze śmiechu
I przy tym pytaniu powinnam chyba nadmienić, że łatwo mnie rozbawić, ale jednocześnie nie czytam śmiesznych książek. Książki, w których niektóre dialogi bohaterów mnie śmieszą, owszem, ale książki same w sobie utrzymane w takim zabawnym stylu raczej się mnie nie trzymają. Dlatego też na siłę dam tutaj serię "Darów Anioła" Cassandry Clare, ze względu na niektóre teksty Jace, które naprawdę potrafiły mnie rozbawić.

4. Face Screaming in Fear - książka, która mnie zszokowała
Tutaj najchętniej znowu dałabym "Zieloną Milę", ale nie chcę się powtarzać. Jednak nie opuszczę tematyki książek Stephena Kinga i podam tutaj opowiadanie tego autora pt. "Zdolny uczeń", które znajduje się w zbiorze opowiadań "Cztery pory roku". Zdecydowanie książka o chłopcu zafascynowanym przeszłością swojego sąsiada, który okazuje się być ukrywającym się pod fałszywą tożsamością nazistą mnie zszokowała. I to, do czego relacja chłopca i tego starszego człowieka doprowadziła.

5. Smiling Face with Horns - ulubiony czarny charakter
To trudne pytanie dla osoby, która raczej nie lubi czarnych charakterów ;) Gdyby to był TAG serialowy to dałabym Crowley'a z Supernatural. Ale trzymajmy się tematyki książkowej. Mogę napisać tutaj o Sadeasie z serii "Archiwum Burzowego Światła" Brandona Sandersona. Nie powiedziałabym, że go lubię,ale jest on moim ulubionym czarnym charakterem. Sprzeczność? Niekoniecznie. Lubię Sadeasa, bo nie jest zły dla samego bycia złym "bo tak". Ma jakiś cel i w jego własnych oczach to co robi, jest uzasadnione. Niekoniecznie dobre, ale uzasadnione. Ma charakter, dobrze się o nim czyta i, choć nie lubię go jako osoby, to w pewnym sensie go rozumiem. Nie pochwalam jego uczynków, ale po prostu Sadeas jest dobrze wykreowanym bohaterem. I tak, na jakiś sposób go lubię.

6. Recreational Vehicle - książka, której bohaterowie dużo podróżowali
"NOS4A2" Joe'go Hilla. W pewnym sensie bohaterowie dużo tutaj podróżowali. Po magicznych mostach. Na magicznych rowerkach i skuterach. Magicznym samochodem. Do magicznej Krainy Bożego Narodzenia. Brzmi przyjemnie?
Zdecydowanie tak nie jest, ale czego spodziewać się po książce syna Stephena Kinga. Świetne, po prostu świetne.

7. Full Moon Symbol - książka, w której występują wilkołaki
Nie przeczytałam takich książek zbyt wiele, a już w ogóle w ciągu ostatnich lat. Wilkołaki ostatnio się mnie trzymały jakoś w gimnazjum, kiedy to czytałam "Zmierzch" Stephanie Meyer a także trylogię "Drżenie" Maggie Stiefvater. Przy czym to drugie wspominam całkiem miło i może kiedyś sobie do tego wrócę, kiedy będę miała ochotę na mniej ambitną lekturę.

8. Open Book - książka, której nie możesz dokończyć
Jest kilka książek, których przeczytałam kilka stron i odłożyłam, bo nie miałam na nie ochoty, ale były okej. Wrócę do nich kiedyś. Ale książką, którą podczytuję po kilka stron jest "Kubuś Puchatek" A.A. Milne. Jest to przyjemna, dziecięca książeczka, którą otworzyłam z zamiarem przyjemnej lektury na jeden wieczór, powrót do lat dzieciństwa, a siedzę nad nią już dwa miesiące. To dziwne, ale naprawdę nie mogę przebrnąć przez ulubioną książkę lat mojego dzieciństwa. Nie zmienię o niej zdania, wszak ma się ona podobać bardziej dzieciom niż dorosłych, a kiedy miałam 7 lat uwielbiałam ją.Po prostu chyba jestem za stara. Albo moje wewnętrzne dziecko nie może się obudzić.

9. Christmas Tree - idealna książka na święta
Jakby ktoś chciał zabić w sobie ducha świąt, to polecam "NOS4A2" Joe'go Hilla. A jeśli lubicie święta, to cóż... z tym chyba nie do mnie. Nie czytałam tych 12 świątecznych opowiadań, nie czytałam Johna Greena i raczej nie zamierzam czytać. Cóż, może Harry Potter. Tam w końcu było trochę o świętach. 

10. Wedding - książka z pięknym ślubem
Siedzę i tak myślę czy ja kiedykolwiek przeczytałam książkę, w której był ślub? Na dodatek piękny? Nie bijcie, po prostu w kryminałach, horrorach, thrillerach i fantasy rzadko kiedy są śluby. Może gdzieś kiedyś zabili jakąś pannę młodą czy księdza jakiego, ale co w tym pięknego? To pytanie będzie musiało zostać bez odpowiedzi, bowiem na chwilę obecną żadnego ślubu nie kojarzę. 

I tym optymistycznym bezślubnym akcentem zakończę ten TAG :D Mam nadzieję, że się podobało.
Pozdrawiam i zaczytanego weekendu życzę! 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz